Artykuł partnerski21 stycznia, 10:04,

Jak zaoszczędzić na pierwszym serwerze zakładając e-biznes?

Jak zaoszczędzić na pierwszym serwerze zakładając e-biznes?

Niektórzy sądzą, że na serwerze nie warto oszczędzać – i częściowo mają rację. Jednak samodzielny hosting może pochłonąć duże nakłady finansowe, sięgające nawet kilkuset tysięcy złotych. Oprócz tego dochodzi kwestia bezpieczeństwa, uzyskania certyfikatu SSL, zasilania awaryjnego, chłodzenia sprzętu… Nie musisz się jednak tym przejmować, wynajmując serwer lub decydując się na hosting www.

Przewiń w dół aby czytać dalej

Udostępnij
Podziel się informacją. To zainteresuje Twoich znajomych!

Jaki jest najtańszy hosting internetowy?

Przed tobą są trzy opcje: możesz zainwestować w serwer wirtualny lub dedykowany albo zdecydować się na hosting www (https://www.sprintdatacenter.pl/tani-hosting-www). Hosting jest usługą współdzielenia dysku wraz z innymi użytkownikami i zazwyczaj, zależnie od tego, jak dużo danych chcesz umieścić na stronie, usługodawca może Ci zaoferować od 10 GB do nawet 200 GB miejsca na dysku. W Sprint Data Center płacisz też za szereg innych zalet – na przykład, za system antyspamowy czy też automatyczny backup raz dziennie. Optymalna opcja dla dopiero co wzrastających film kosztuje zaledwie 50 zł rocznie – najdroższa zaś to koszt 180 zł rocznie. Jak widać, hosting nie jest opcją drogą, a spełnia swoje zadanie w lepszym niż znakomitym stopniu.

Dlaczego warto zainwestować w VPS?

Wynajem serwera to zmartwienie średnich i większych firm – dlatego też wiążą się z większymi kosztami. Im większa ilość zasobów, tym drożeje ich utrzymanie. Jednak są to i tak koszty mniejsze, niż samodzielne stawianie własnego serwera w warunkach domowych, zwłaszcza wtedy, gdy się na tym nie znasz. Wynajmując serwer VPS (https://www.sprintdatacenter.pl/serwer-wirtualny-tani-vps) musisz jednak wiedzieć, jakie rozszerzenie parametrów będzie satysfakcjonujące i optymalne. Decydując się na serwer wirtualny od Sprint Data Center, masz gwarancję bezpieczeństwa i wydajności – każdy VPS Cloud to wysokiej dostępności przestrzeń dyskowa ulokowana w chmurze. Umieszczone w niej dane dla twojego bezpieczeństwa zostały 3-krotnie zreplikowane. Nie należy też zapominać o możliwości rozbudowy – wybierz 2-rdzeniowy bestseller MEDIUM z naszej oferty, dostosowany do mniejszych sklepów i serwisów (koszt to zaledwie 40 zł na miesiąc) i wraz z rozwojem firmy zmieniaj niezbędne parametry (najdroższa opcja to 4-rdzeniowy pakiet EXTREME za 96 zł miesięcznie).

Dla naprawdę wymagających

Sprint Data Center (https://www.sprintdatacenter.pl/) ma też 9 serii (łącznie 144 modele) serwerów dedykowanych, dostosowanych do najbardziej wymagających. Serwery dedykowane to wysokiej klasy maszyny, których wynajęcie to gwarancje wydajności i niezawodności. Wszystkie napotkane problemy rozwiąże dostępne całą dobę przez 7 dni w tygodniu wsparcie techniczne. W cenie wynajmu otrzymujesz również ochronę przed atakami DDoS i 10 TB transferu miesięcznie – najtańsza seria ECO to koszt od 113 zł – zależnie od modelu. W średniej wielkości firmie, która potrzebuje dużej mocy, dobrze sprawdzi się też jeden z uniwersalnych modeli z serii SOS (od 124 zł).

autor/źródło: sprintdatacenter.pl

Napisz komentarz

Artykuł partnerski21 stycznia, 10:03,

Sztuczki nieuczciwych handlarzy. 4 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę

Sztuczki nieuczciwych handlarzy. 4 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę

W ogłoszeniach i rozmowach z handlarzami aut pada wiele słów, które zamiast uspokajać, coraz częściej wzbudzają niepokój. Oto 4, po usłyszeniu których powinniśmy zachować największą ostrożność.

Przewiń w dół aby czytać dalej

Udostępnij
Podziel się informacją. To zainteresuje Twoich znajomych!

Poszukiwania samochodu na rynku wtórnym to zadanie wymagające nie tylko cierpliwości, ale też sporej ostrożności. Ta przyda się szczególnie w przypadku ogłoszeń publikowanych przez zawodowych handlarzy, którzy dobrze wiedzą, co zrobić, by szybko i z zyskiem pozbyć się każdego auta. Nawet, jeśli te nie są warte ceny widniejącej w ogłoszeniu. By ukryć usterki mogące być podstawą do cenowych negocjacji, stosują różne sztuczki. By całkowicie się przed nimi uchronić, należy sprawdzić numer VIN (używając dekoderów takich jak www.carvertical.com) przed zakupem, ale warto też poznać najczęściej stosowane przez nieuczciwych sprzedawców.

„200 tysięcy kilometrów na liczniku”

W związku z wprowadzeniem nowych przepisów cofanie licznika będzie coraz rzadszym problemem, ale nie możemy wykluczyć, że któryś z handlarzy będzie próbował oszukać nas właśnie w ten sposób. Tym bardziej, że mimo grożącej za to kary więzienia, w mediach stale pojawiają się doniesienia o odkrytych nieprawidłowościach. Rekordziści cofali drogomierz nawet o ponad pół miliona kilometrów. Kiedy jednak mamy podstawy do tego, by sądzić, że jego wskazania nie są prawdziwe? Najlepiej zachować ostrożność zawsze, kiedy stosunkowo niemłode auto ma przebieg mniejszy niż 200 tysięcy kilometrów i porównać stan faktyczny z wynikami dostarczonymi przez dekoder VIN – na przykład www.bestvindecoder.com.

„Proszę zajrzeć do środka i się przekonać”

Wielu z nas kupuje przede wszystkim oczami, największą uwagę kierując tam, gdzie najczęściej będziemy obcować z autem – do jego kabiny. Z tego dobrze zdają sobie sprawę handlarze, którzy przed sprzedażą odnawiają wnętrze samochodu. To niewielki wydatek, a dzięki niemu w oczach niedoświadczonego kierowcy pojazd będzie wydawał się dużo mniej wyeksploatowany niż jest w rzeczywistości. W tym celu zmieniają obszycie kierownicy, okładziny pedałów lub gałkę dźwigni zmiany biegów. Częstym trickiem jest też pranie tapicerki, a bardziej zaawansowanym – mycie całej komory silnika. Czysty silnik i podejrzanie zadbane wnętrze (zwłaszcza a wiekowym aucie) mogą więc oznaczać, że sprzedawca chce odjąć mu kilka lat. W takim przypadku warto sprawdzić numer VIN korzystając z narzędzi takich jak www.myfreevin.com.

„Wystarczy nabić klimatyzację”

W celu nieuzasadnionego podniesienia ceny używanego samochodu, handlarze często też bagatelizują usterki. Wprawdzie wspominają o nich w ogłoszeniu, jednak nie mówią całej prawdy, sprawiając, że kupujący sądzi, iż ma do czynienia z błahym problemem. Klasyczny przykład takiego działania to informacja o klimatyzacji do nabicia. Klient nastawia się tylko na uzupełnienie czynnika, jednak w warsztacie okazuje się, że awaria klimy jest dużo poważniejsza. Co zresztą było do przewidzenia, bo ten nie zniknął przecież bez przyczyny.

„Nic nie ukrywam – oto lista usterek”

Podobny sposób to wypisanie w ogłoszenie długiej listy niezbyt poważnych usterek. W ten sposób zyskuje zaufanie potencjalnych kupujących, którzy widzą w nich uczciwego partnera w interesach. Często to jednak wyłącznie cyniczny chwyt, a lista okazuje się niepełna. Co więcej, brakuje na nich właśnie tych usterek, których usunięcie jest najbardziej kosztowne i które mogłyby być mocny argumentem w negocjacjach o obniżenie ceny auta.

autor/źródło: carvertical.com

Napisz komentarz


Szukaj w portalu
Popularne wyszukiwania

Dodaj ogłoszenie